Wakacyjne robótki i zawirowania „rękawowe” – historia Danuty

Wpis konkursowy

Do swej robótkowej pasji wróciłam po dokładnie 20-tu latach dzięki złamanej nodze. Zaczęłam od uczenia się haftu krzyżykowego, przeszłam do szydełkowania i wreszcie do drutów… zajęłam się oczywiście kilkoma projektami na raz. W tym najbardziej zaawansowanym dotarłam do rękawów i… no tak w opisie dodawać co kilka rzędów, ale ja przez te wielomiesięczne siedzenie ździebko przytyłam.. (jeśli to prawda, że jak mówią ‘jesteś tym co jesz’ to… niezłe ze mnie ciacho!), ręce grube… to dodam oczka w każdym rzędzie (!)… nie chcielibyście zobaczyć co mi wyszło!!!

 Do prucia zabrałam się po miesiącu, a potem jeszcze z tydzień trwało nim zaczęłam na nowo… na szczęście w międzyczasie robiłam seledynową bluzeczkę (miała być bez rękawów) i z rozpaczy dodałam jej rękawki  i efekt – zobaczcie same (ten beżowy-to ten z trudem i niechęcią poprawiony):

1 Komentarz

  1. Mam ręce grube od łokcia wzwyż, a szczupłe od dłoni do łokcia i ciągle źle wychodziła mi główka rękawa. Na forum marańciaki przeczytałam sposób na rękawy Grażyny i od tej pory rękawy mam idealne do mojej budowy. Robione są od góry i nabieram oczka do granicy podkroju pachy (jak jest zeszyty przód i tył sweterka), robiąc poszczególne rzędy dobieram oczka po jednym z każdej strony za następnym oczkiem po tym granicznym podkroju pachy to jet ok. 8 oczek z każdej strony, a potem jak dojdę juz do samego początku podkroju pachy to zaczynam gubienie oczek tak co 4-ty rząd po jednym z każdej strony. Ciągle wkładam rękę w tworzony rękaw i kontroluje czy przyspieszyć gubienie oczek i zwiększyć ich ilość oraz ustalam na bieżąco długość rękawa.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.